Loading
NZOZ DIAMED Czechowice-Dziedzice ul. Kochanowskiego 4 poszukuje lekarza do pracy w POZ (etat lub godziny kontraktowe) tel. 602 100 145

  Dyżur pełni apteka

  Wydarzenia

  Obserwator

  Facebook

   REPERTUAR Kina ŚWIT
Królestwo zwierząt

Animal Kingdom
Reżyseria :
David Michôd
Scenariusz : David Michôd
Występują : Ben Mendelsohn, Joel Edgerton, Guy Pearce, Luke Ford, Jacki Weaver, Sullivan Stapleton i po raz pierwszy na ekranie James Frecheville, Dan Wyllie, Anthony Hayes, Laura Wheelwright, Mirrah Foulkes, Justin Rosniak, Susan Prior, Clayton Jacobson, Anna Lise Phillips
Produkcja : Australia, 112 min.
Premiera w Polsce : 10.12.2010 r.

Film zdobył nagrody na Festiwalu CAMERIMAGE 2010 w kategorii debiut reżyserski oraz debiut operatorski.  

W Świecie Drapieżców - recenzja filmu
 
Mało jest filmów, które ocierają się o geniusz. Tak było też, moim zdaniem, z "American Beauty", w którym każde ujęcie kamery to klejnot, małe arcydzieło.
Podobne wrażenie miałem oglądając, nagrodzony główną nagrodą tegorocznego festiwalu w Sundance, obraz Davida Michoda "Animal Kingdom" ("Królestwo Zwierząt").
Muszę przyznać, że po pokazie na festiwalu "Dwa Brzegi" dzieło australijskiego reżysera wessało się w mój mózg jak obcy, ósmy pasażer Nostromo.
Głównym bohaterem filmu jest nastolatek Joshua, którego matka umiera z powodu przedawkowania heroiny. Pierwszy raz widzimy go w tanim, wynajętym pokoju, przy jej zwłokach, zagubionego, nie wiedzącego co robić dalej, jak się zachować. Wiele lat wcześniej matka zerwała kontakt z resztą rodziny i teraz Joshua, po długim czasie, dzwoni do swojej babci, aby ta pomogła mu zająć się pogrzebem.
Babcia to, na pierwszy rzut oka, sympatyczna starsza pani, serdeczna i ciepła i, trochę "młodzieżówka", na czasie z ciuchami i popularnym slangiem- jednym słowem babcia o jakiej marzy każdy wnuczek. Troskliwie zajmuje się chłopcem i zabiera go do swojego domu.
Tam poznajemy jej synów i od tego momentu, jak w genialnej partii pokera, reżyser zaczyna odsłaniać kolejne asy w swojej karecie.
Rodzina bowiem okazuje się być syndykatem kryminalistów którego głową jest... przemiła starsza pani. To ona opracowuje plany kolejnych rozbojów i napadów, kieruje dystrybucją i handlem narkotykami. Reżyser dość jednoznacznie sugeruje, że łączą ją z dziećmi stosunki więcej niż matczyne.
Moment w którym widz (i Joshua - bo to jego oczami śledzimy rozgrywające się wydarzenia) poznaje prawdę, jest początkiem lawiny wypadków, które doprowadzają całą historię do wstrząsającego końca.
W odróżnieniu od profesjonalnych recenzentów (lubiących na przykład mimochodem napomknąć, że od samego początku wiadomo było, że bohater grany w "Szóstym Zmyśle" przez Bruce'a Willisa jest martwy) nie zdradzę nic z przebiegu akcji. Sugeruję żebyście sami spałaszowali tę ucztę. Powiem tylko, że wszystko w tym filmie jest doskonałe - montaż, dźwięk, zdjęcia, historia, gra aktorów.
Napięcie narasta niespiesznie, to z początku lekkie zdziwienie, obawa, potem niepokój a wreszcie strach i groza od której jeżą się włoski na karku. Kinomaniacy, znacie to uczucie, prawda?
Aktorzy dają oscarowy popis. Jackie Weaver, odtwórczyni roli babci, jest po prostu znakomita. W jednej chwili, z zaprzątniętej gotowaniem gospodyni domowej, zamienia się w drapieżną, demoniczną i bezwzględną Gorgonę. Ale nie jest to bynajmniej koncert jednego aktora. Każdy jest tu wirtuozem, opętani manią prześladowczą bracia, policjant, grany przez Guya Pierce'a, młody aktor wcielający się w postać Joshuy, każdy jest przekonujący, każdy jest wiarygodny.
Sensacyjna fabuła, mistrzowskie stopniowanie napięcia - to tylko pretekst do pokazania gęstego, wielostopniowego dramatu psychologicznego, złożoności charakterów targanych skrajnymi namiętnościami - miłością, nienawiścią, dążeniem do samounicestwienia, walką. To analityczna, fascynująca wiwisekcja patologicznej rodziny.
Wujowie Joshuy to nie osoby drobiazgowo analizujące konsekwencje swoich czynów. To drapieżniki gotowe w jednej sekundzie rzucić się do gardła i rozszarpać ofiarę. To ludzie kierujący się instynktem, impulsem i rządzami, jak wspomniani na wstępie bohaterowie tragedii Williama Szekspira.
Dlaczego "Królestwo Zwierząt"?
W jednej ze scen cała rodzina spędza popołudnie przed telewizorem, w którym leci program przyrodniczy traktujący o zwyczajach lwów. Na ekranie dorosła lwica karmi i baraszkuje z małymi lwiątkami, w tle, z offu głos lektora informujący o zachowaniach drapieżników. W salonie domu bohaterów rozgrywa się analogiczna scena - matka przygotowuje jedzenie , całuje "swoich chłopców", ci zaś poszturchują się i wygłupiają, jak zwierzęta w telewizji.
"Animal Kingdom" Davida Michoda uświadamia, że jeśli ma się spójną artystyczną wizję, ciekawą, niebanalną historię do opowiedzenia, to naprawdę nie potrzeba sztabu specjalistów, który przerobi "Pocahontas" na 3D, nie trzeba też zatrudniać skandalizującej celebrytki, która w finale pokaże gołą pupę, żeby zrobić ciekawy, wciągający film.
Głęboko wierzę, że "Królestwo Zwierząt" nie podzieli losów znakomitego "Proroka" Jacquesa Audiarda, który jak meteor przemknął przez nasze kina, a być może zdobędzie uznanie widzów i zagości na dużym ekranie na dłużej. Zapewniam, że jest tego warte.
PS. Podobnie jak film, w głowie utkwił mi, odkurzony i naprawdę przejmujący w zestawieniu z obrazem, rewelacyjny, stary przebój grupy Air Supply "All out of love" (słychać go w zwiastunie). Posłuchajcie koniecznie!!

Źródło : Hagi

Repertuar Kina Świt

 
  Polecamy

  Fotoreportaże
Copyright © 2003/2013 • Serwis używa plików cookies • Materiały zamieszczone na tej stronie stanowią własność autorów portalu • KONTAKT